Prawa do F1: Dlaczego Liberty Media tak zazdrośnie strzeże sygnału?
Formuła 1, od momentu przejęcia przez amerykańskiego giganta Liberty Media, przeszła potężną transformację cyfrową. Amerykanie stworzyli własną platformę abonamentową 'F1 TV Pro', centralizując niemal całe zyski ze streamingu w swoich rękach. W Polsce z kolei sublicencję wykupiła skandynawska platforma streamingowa. To dlatego, w przeciwieństwie do La Ligi czy NBA, wyścigów w niedzielne popołudnie (np. z toru Silverstone czy Spa-Francorchamps) nie odpalisz bezpośrednio w oknie STS TV w formacie wideo. Ale Formuła 1 to nie tylko obraz. To potężna dawka cyferek i telemetrii. Dlatego aplikacja bukmacherska nadrabia ten brak, oferując niesamowicie zaawansowany i responsywny panel zakładów Live. Kiedy na tor wyjeżdża Samochód Bezpieczeństwa (Safety Car), albo dochodzi do żółtej flagi w sektorze drugim, na platformie STS możesz w ułamkach sekund obstawić rynki takie jak 'Czy zawodnik zjedzie do Pit-Stopu w tym okrążeniu' lub 'Head-to-Head' między dwoma rywalizującymi konstruktorami. Ten wymiar rozrywki, wsparty potężnymi algorytmami bukmachera przetwarzającymi dane z GPS aut, czyni niedzielny wyścig stokroć bardziej emocjonującym.